Styl życia
Gran Canaria, kontynent w miniaturze
Gran Canaria to jedna z Wysp Kanaryjskich, trzecia co do wielkości, a patrząc na kształt, zdecydowanie najbardziej okrągła. Często kojarzona jest z popularnym miejscem ucieczki przed zimą. Szczególnie wśród mieszkańców Europy północnej. Jak pojechać w takie miejsce, aby nie stać się jednym z miliona turystów? Moja siostra Luiza po wielu latach mieszkania w Berlinie stwierdziła,…
Czytaj więcejJak naprawić sprzęgło we Freiburgu?
Colmar to urocze alzackie miasto i nadal tak uważam, mimo tego, że na wyjeździe z miasta sprzęgło w aucie spłatało figla i się zepsuło. Nie mam pojęcia, gdzie tu znaleźć warsztat, a tym bardziej jak opisać zaistniały problem po francusku. Bezpieczniej będzie pojechać do Niemiec i tam spytać o miejsce, w którym można naprawić „Kupplung”.…
Czytaj więcejCo i jak zobaczyć w Kopenhadze
W Kopenhadze zdarzało mi się bywać przejazdem, na dłużej lub krócej. Nawet tutaj przez pewien czas mieszkałem. Tak jak inni Duńczycy, wstawałem rano i przemieszczając się na rowerze poznawałem mieszkańców i zakątki tego miasta. Osobie odwiedzającej Danię z pewnością rzuci się w oczy fakt, że to kraj niezwykle poukładany i dobrze zorganizowany. Dla odmiany więc,…
Czytaj więcejSantiago de Chile i okolice
Santiago to ogromne miasto. Jak by je tu ugryźć? Zupełnym przypadkiem odkrywam, że od kilku lat mieszka tutaj Majka, koleżanka z czasów licealnych. To idealna okazja, aby się spotkać i posłuchać opowieści na temat realiów życia w Chile. Chyba w każdej stolicy trudniej zaznać spokoju i ciszy, których nie brakuje na prowincji. Santiago nie jest…
Czytaj więcejPoranny pociąg do Hsipaw
Przypadek chciał, że dojechałem do Mandalay o 3 nad ranem. Co można zrobić o tej godzinie? Chyba tylko stąd uciec. Wsiadam z moim plecakiem na moto-taksówkę. W ciemności nocy przemierzamy gigantyczne miasto w kierunku stacji kolejowej. Ku mojemu zdziwieniu już o tej godzinie panuje tu wielki chaos. Około 70 Birmańczyków stoi przy jednej kasie. Grzecznie…
Czytaj więcejGdzie czosnek rośnie (Kalaw & jezioro Inle)
Do Kalaw dojedziemy dwupiętrowym pickup’em. W sumie to zwykły pickup, z tą różnicą, że ludzie siedzą na dachu. Z ciekawostek kulturowych, tutejsze kobiety nie powinny siadać na dachu, bo to „nie stosowne”. Samochód cały czas się przegrzewa, ale sytuacja jest pod kontrolą, póki regularnie dolewamy wody. To ciasna i wyboista podróż pełna cierpień, ale czego…
Czytaj więcejKoza w masajskiej wiosce
Kenijska strona Mt. Kilimanjaro Policjanci na przydrożnym posterunku zapewniają, że w tej porze roku wzdłuż drogi C102 prowadzącej w stronę Kilimandżaro nie powinniśmy natrafić na niebezpieczne zwierzęta. Co kilka kilometrów dostrzegamy porozrzucane maleńkie wioski z mieszkańcami trudniącymi się hodowlą bydła. To koniec pory suchej, więc napotykamy wyschnięte koryta rzek, puste jeziora i stawy, na dnie…
Czytaj więcejRowerem przez ziemię Masajów
Krótka przerwa w wiosce Z każdym dniem uczymy się i poznajemy coraz więcej zachowań afrykańskich zwierząt. Przemierzamy ziemię Masajów i przez znakomitą większość czasu jest to totalne odludzie. Obserwując otoczenie widzę tylko uciekające antylopy, czające się w oddali w guźce, zebry odpoczywające w cieniu drzewa i dumnie spoglądające na nas żyrafy, których sylwetki nie sposób…
Czytaj więcejKenia zachodnia i plemię Teso
Dom w wiosce Chamasiri Przejście graniczne w Lwakhakha, mimo że nie istnieje na wielu mapach, to jak afrykańskie warunki przebiega bezproblemowo. Opuszczając zamęt przygraniczny szybko okazuje się, że prowincja Western to ziemia przyjaznych i uśmiechniętych ludzi z plemienia Teso. Pedałujemy kolejne kilkanaście kilometrów i dojeżdżamy do wioski Chamasiri, w której poznajemy rodzinę Emoit. To pokaźna…
Czytaj więcejŚniadanie w mieście Siedmiu Wzgórz
Od pierwszych chwil analizuję miliony anonimowych świateł nie kończących się na horyzoncie. Zabudowania miejskie sięgają bezkresnej przestrzeni po obu brzegach Cieśniny Bosfor łączącej Półwysep Bałkański z Azją Mniejszą. Stambuł zyskuje w ten sposób status jedynego miasta na świecie położonego na dwóch kontynentach. Maşallah! To nie stolica Turcji, ale jej największe miasto. Ponad 14 milionów mieszkańców…
Czytaj więcejMechanik w dżungli i kubańscy kowboje
Nocujemy w namiocie nad skalnym wybrzeżem. O poranku dostrzegam kilka osób z płetwami i maską do nurkowania. To łowcy langust. Pomysł na nietypowe śniadanie pojawia się sam. Dojeżdżając do pobliskiego miasteczka w jednej z knajp zagadujemy kucharza. To uczynny człowiek, z chęcią przygotowuje nam langusty wedle swojego improwizowanego przepisu. Tego dnia mój rower psuje się…
Czytaj więcejDziwne zjawiska na Kubie
Klasyka gatunku Jednym z popularniejszych dań na Kubie jest pan con hamburguesa, czyli hamburger. Z reguły podgrzewany jest w całości na opiekaczu w taki sposób, że mięso jest zawsze zimne, prawie jak z lodówki. Tak się składa, że obsługa w firmach państwowych (czyli prawie wszystkich) jest maksymalnie spowolniona i rzadko kiedy wysokiej jakości. Chillout…
Czytaj więcejKuba, jak to możliwe?
Odnajdujemy miasteczko Hershey, a tutaj poznajemy panią Ulę, Polkę od 30 lat żyjącą na Kubie. W Polsce w latach siedemdziesiątych przebywało wielu kubańskich studentów, którym, wbrew regulaminowi studiów, zdarzało się nawiązywać znajomości z polskimi dziewczynami. Pewnego razu pani Ula poznała Kubańczyka i zapewne nie jako jedyna Polka w tym czasie, zakochała się. Po pewnym czasie…
Czytaj więcejCzerwone wino, najlepsza wołowina i yerba mate
Kolory Buenos Aires Przywołując w myślach Argentynę, przypominam sobie wszystkich ciepłych i prawdziwych ludzi jakich tutaj spotkałem. W mojej głowie pojawiają się barwne i intensywne wspomnienia. To kraj, gdzie każdy dzień rozpoczyna się od kilku porcji yerba mate, a jeszcze o poranku nie sposób przewidzieć, jak ten sam dzień dobiegnie końca. Dynamiczna i kwitnąca południowoamerykańska…
Czytaj więcejZiemia gorąca w Boliwi
Gorąca ziemia w Boliwii Pogawędki przy stole Na początku przyznam, że ostatnie kilka tygodni spędzonych na ponad trzech tysiącach metrów trochę mnie wykończyły. Pojawiło się uczucie tęsknoty. Zatęskniłem za tym, aby znów to rozgrzane słońce wypędzało mnie z namiotu o poranku. Zatęskniłem za tym, aby ciepłymi wieczorami przesiadywać na placu miejskim, rozmawiać z przypadkowymi…
Czytaj więcejTobago, esencja Karaibów
Sklep spożywczy w Plymouth, Tobago Przylot do Tobago w moim przypadku okazał się niezwykle prosty. Po pierwsze, nie wierzyłem, że mój bagaż tak łatwo dotrze, mimo zawiłej trasy. Tuż po wyjściu z samolotu chwytam plecak. Chwilę później, oficer imigracyjny pyta „Czy masz bilet powrotny?„, odpowiadam „Oczywiście” i słyszę „Welcome to Tobago”. Lubię kraje, w których…
Czytaj więcejPowrót z dalekiej północy
Powrót z dalekiej północy Kavringtinden (1289m), Lyngsalpene To już kolejna przygoda z yellow busem, który dotarł na skraj Portugalii, spędził norweską zimę w temperaturze -40°C, a tym razem dojechał kilkaset kilometrów na północ od koła podbiegunowego. Spędzam parę dni w Tromsø ze znajomymi i poznając uroki miasta, określanego jako „Paryż Północy”, oczekuję przylotu Matiego,…
Czytaj więcejInto the Wild, czyli daleka północ
Krajobraz w zwierciadle Store Skålbrekkvatnet Znów wariacka przesiadka. Zostało mi parę dni na ogarnięcie zaległych spraw i przygotowanie się do kolejnego wyjazdu, tym razem niemalże prosto z izraelskiej pustyni na daleką norweską północ. Do pokonania około 3000 km, aby dojechać na północne wybrzeże Skandynawii. Każda kolejna noc robi się coraz chłodniejsza, dni stają się coraz…
Czytaj więcejSezon zimowy w zaśnieżonej Austrii
Czekając w chmurach na to, co przyniesie przyszłość Przeżyć zimę w Austrii to myśl, która zawsze gdzieś mi drzemała w głowie. Powstał pomysł. Znalazłem prace w Bad Hofgastein, alpejskiej miejscowości położonej niedaleko Saltzburga. Snowboard, narty, wysokie góry, małe miasteczko, turyści, śnieg, Schnapps i austriackie piwo, wszystko wskazuje na to, że to strzał w dziesiątkę! Pakuję…
Czytaj więcejWolność zupełna w Vieng Vieng
In the Tubing, Vang Vieng, Laos „Gdyby młodzi ludzie rządzili światem, świat wyglądałby jak Vang Vieng”, cytując gazetę The New Zealand Herald trudno pomyśleć o bardziej trafnym opisie tego fenomenalnego na skalę światową miejsca. Vang Vieng to niegdyś spokojna, malownicza laotańska wioska położona nad rzeką Nam Song. Odległe szczyty skał wapiennych delikatnie zanikają w oddali,…
Czytaj więcejLudzie nad Mekongiem
Kompleks świątyń w Kampong Cham nad Mekongiem Kowal pracuje sam, żona zajmuje się ich dzieckiem, a przyjaciel rodziny siedzi od kilkunastu minut w niezmienionej pozycji, z bezmyślnym, odłączonym od rzeczywistości wyrazem twarzy popija herbatę, zawija rękoma i niewzruszenie pali kolejnego mocnego papierosa. Wyjeżdżając nieco poza miasto poznajemy Mr. Peck’a, który tuż nad rzeką Mekong. Jego…
Czytaj więcejRowerem przez Kongo
Dzieci spoglądające przez okno w barze Przed nami czerwona szutrowa droga i kilkaset kilometrów pedałowania w głąb Demokratycznej Republiki Kongo. Na najbliższe dni zapowiada się brak jakiegokolwiek kontaktu ze światem, zero telefonii komórkowej, zero prądu, zero bieżącej wody i co najwyżej kilka słabo zaopatrzonych tubylczych stoisk z żywnością. Stawiamy czoła nieznanemu terenowi, dzikiej naturze i…
Czytaj więcejTysiąc wzgórz na rowerze
Mzungu w rwandyjskiej wiosce Zmęczeni długą podróżą poszukujemy butelki zimnego piwa. W tajemniczych zaułkach Kigali odnajdujemy jedynie ciepłe i cierpkie wino bananowe. Przed nami jeszcze pięć godzin jazdy autobusem do Gisenyi, miasta na zachodnim kresie Rwandy. Robi się ciemno, odczuwam tylko nieustanne strome zjazdy i podjazdy. Od jutra na najbliższe tygodnie naszym jedynym środkiem transportu…
Czytaj więcejPrzetrwać norweską zimę
Snowshoe walking Trafiam do miejsca, gdzie słońce zachodzi o trzeciej popołudniu, a godzinę później robi się całkowicie ciemno. I tak do dziewiątej rano. Ciężko się przyzwyczaić do długich cieni rzucanych już w okolicach wczesnego popołudnia. Temperatura minus 20ºC na początku grudnia zapowiada dobry początek śpiącego jeszcze sezonu. To przywitalny gest środkowej Norwegii, rejonu popularnie kojarzonego…
Czytaj więcejAlgarve
Czas surferów O poranku żegnam się z południową Hiszpanią i przekraczam granicę portugalską. Mój pierwszy postój to biuro informacji turystycznej. Uprzejma czarnoskóra dziewczyna, przypuszczalnie w siódmym miesiącu ciąży z uśmiechem na twarzy wita mnie portugalskim „Bom dia!„. Zbieram szczegółowe informacje na temat poszczególnych prowincji rejonu Algarve i wypytuję o wybrzeże. Wychodząc słyszę przyjazne upomnienie: „Pamiętaj…
Czytaj więcejBarcelona na longboardzie
Barcelona to raj dla longboardera Odwiedzając Barcelonę ostatnim razem popełniłem błąd i nie zabierałem ze sobą longboarda. Tym razem naprawiam to niedopatrzenie. Jedyną moją troską jest zaparkowanie żółtego auta w centrum. To nie błaha sprawa, bo po Barcelonie z definicji nie da się przemieszczać samochodem. Dlaczego piesi, rowerzyści i skuterowcy pojawiają się z nikąd i…
Czytaj więcejRodzina w el Escorial
Rodzina w el Escorial Lipcowa kolacja na tarasie u znajomych w el Escorial Patricia zaprasza mnie na dwa dni do swojego domu rodzinnego w el Escorial pod Madrytem. To okazja, aby poznać nową okolice i zobaczyć jak żyje typowa hiszpańska rodzina. Nasz spacer z przystanku autobusowego prowadzi przez mało uczęszczane uliczki, przy których rozmieszczone…
Czytaj więcejFestiwal San Fermin w Pampelunie
Festiwal San Fermin w Pampelunie Gonitwa byków na ulicach Pampeluny San Fermín to coroczny festiwal odbywający się dniach 6-14 lipca w Pampelunie. Historia gonitw byków sięga daleko wstecz, aż do XIV wieku, a w dzisiejszej formie funkcjonuje niezmiennie od 1592 roku. Decydujemy się przemierzyć pół Hiszpanii, aby przez kilkanaście godzin poczuć panującą w tych…
Czytaj więcejBarcelona, europejski park rozrywki
Barcelona, europejski park rozrywki Widok na Barcelonę z Park Guell „Europejski park rozrywki„, powiedział sprzedawca z wypożyczalni rowerów w Madrycie. Poprosiłem go, aby jednym zdaniem opisał Barcelonę. Niektórzy mówią, że stolica Katalonii nie ma w sobie nic z prawdziwej Hiszpanii. Jedno jest pewne. Barcelona to miasto znakomicie niepowtarzalne, prężne i nie bez powodu przyciągające…
Czytaj więcejSmak przygody
Caye Caulker, Belize Podróż do Ameryki Środkowej zaowocowała nowymi inspiracjami. Bajeczne wyspy Caye Caulker w Belize, gdzie czas nie gra roli, a jedyny problem to rozłupanie kokosa. Lepsza od limuzyny przejażdżka na stopa ciężarówką z ananasami. Towarzyszący temu smak i emocje, sprawiają że niekontrolowanie rośnie chęć poznawania. Ale nie zawsze. Niekiedy jedyne pragnienie to móc zatrzymać…
Czytaj więcej