Spojrzenie na Wenezuelę

School bus amerykańskiej produkcji

Mały samolot linii karaibskich tuż po wystartowaniu szybko nabiera wysokości i wykonuje pełen, gwałtowny zwrot na zadziwiająco małej przestrzeni. Po dwudziestu minutach lotu z Trynidadu dostrzegam drobne, porozrzucane wysepki, zielone pagórki i wielkie, liczące dwa – trzy tysiące metrów szczyty kontynentalnej Ameryki Południowej. To dziewicze tereny północno-wschodniej Wenezueli.

Ląduję na lotnisku tuż nad Morzem Karaibskim. Przemierzam autobusem odludne, górzyste tereny i przedostaję się do centrum tętniącej życiem stolicy. Błądzenie z plecakiem jest dość utrudnione, szczególnie przesiadki w zatłoczonym metrze w Caracas.

Odnajduję terminal i wsiadam w rozklekotany autobus do Turmero. Całą drogę przyglądam się architekturze i krajobrazom. Latynoska muzyka na pełen regulator zapewnia utrzymanie odpowiedniego klimatu podróży.

W Turmero poznaję Selene i to moja pierwsza konfrontacja z niesłychaną gościnnością i otwartością wenezuelskiej rodziny. W trakcie kilku spędzonych tutaj dni udaje mi się nieco zaaklimatyzować i częściowo przestawić z języka angielskiego na hiszpański.

Podróżując po Wenezueli korzystam z możliwości rozmawiania z ludźmi na wszelkie tematy. Od polityki, przez przepisy kulinarne, po temperaturę powietrza w górach.

Co ludzie powiedzą

W andyjskich miejscowościach życie toczy się bez pośpiechu

Hugo Chavez to inteligentna i niesłychanie charyzmatyczna postać. Wykorzystując te atuty, prowadzi silną propagandę, aby ukierunkować światopogląd przeciętnego obywatela. Udaje mi się poznać ludzi stojących po obu stronach obozu.

Zwolennicy to tzw. chavistas. To ludzie nie tylko pracujący dla rządu, czy posiadający wpływy, ale także klasa pracownicza, która ceni prezydenta na przykład za to, że benzyna jest tania. Darzą go zaufaniem, bo to on udzielił im pomocy, gdy zagraniczne banki stały się niewypłacalne – Hugo wypłacił ludziom pieniądze, de facto powodując inflację. Pracownicy rządowi są dobrze sytuowani, a część prowadzonej populistycznej polityki jest skierowana bezpośrednio do najbiedniejszych.

Znacznie bardziej liczna grupa przeciwników zarzuca prezydentowi brak działań dla dobra ogółu. Obiecuje wiele, jednak faktyczne profity z prowadzonej polityki z reguły trafiają tylko do garstki zainteresowanych. Przede wszystkim to nieoptymalna dystrybucja inwestycji, utrudnienia w prowadzeniu działalności prywatnej i brak poparcia dla przedsiębiorców tworzących nowe miejsca pracy.

Innym przykładem może być nowa ustawa o eksmisji. W myśl tego, gdy najemca mieszkania stanie się niewypłacalny, właściciel nie ma prawa go wysiedlić. Skutki? W autobusie poznałem człowieka, który ma budynek z dziewięcioma mieszkaniami, jednak stoją puste, bo boi się je wynajmować.

Indywidualne obserwacje

W Wenezueli benzyna jest prawie stukrotnie tańsza od Coca-Coli

Podobno benzyna w Wenezueli jest niezwykle tania. Takie też było i moje spostrzeżenie, gdy ujrzałem cenę około 35 groszy za litr. Potem spojrzałem jeszcze raz i zdałem sobie sprawę, że jednak pomyliły mi się zera. Benzyna kosztująca tutaj 3.5 grosza za litr sprawia, że napełnienie baku do pełna kosztuje tyle, co półlitrowa butelka coca-coli.

Tak tania benzyna sprawia, że po Wenezueli jeżdżą gigantyczne, stare i ultra paliwożerne samochody, nawet z lat 60-tych. Kto by się przejmował, czy auto spali 5, 10 czy 25 litrów.

Innym razem, już gdzieś w Andach, spotykam się z pewną sytuacją. Siedzę ze znajomymi na ławce w parku i po przerwie obiadowej pojawia się pewien człowiek z pędzlem i wiaderkiem farby. Są cztery ławki, ale on zwraca nam uwagę, bo musi rozpocząć malowanie dokładnie od tej ławki, na której siedzimy! To pracownik państwowy.

Nie tylko z konieczności, ale i z ciekawości zobaczenia jak wygląda jakość usług w sektorze prywatnym, przeszedłem się do fryzjera. W pełni kompleksowe strzyżenie, przycinanie brody, mycie włosów i golenie brzytwą kosztuje tutaj około $5. Indywidualne i profesjonalne podejście powodują uśmiech na twarzy zarówno u fryzjera jak i zadowolonego klienta.

Zdarza mi się spotkać z próbami wyłudzenia łapówki, ale rozgrywa się to w zupełnie inny, mniej bezpośredni sposób, niż na przykład w Kongo. Więc mimo wszystko, poziom jawnej korupcji w Wenezueli bliższy jest do europejskim niż afrykańskim standardom.

Nawet pomijając główne atuty Wenezueli, czyli naturalne piękno i bogactwo przyrody to i tak bardzo ciekawy kraj. Jest tutaj wiele zjawisk, do których Europejczycy mogą być nie przyzwyczajeni. Uliczni sprzedawcy, ciekawa kuchnia, uśmiechnięte spojrzenia z niedowierzaniem patrzące na turystę, żołnierz z karabinem wyrywkowo sprawdzający dokumenty czy ludzie wskakujący do jadącego autobusu z otwartymi drzwiami.

grudzień 2011

venezuela