Travel stories to discover

Gibraltar, słoneczna skała pełna makaków

Słoneczna skała pełna makaków


Wścibskość małp nie zna granic

Gibraltar to miejsce w którym na przestrzeni wieków toczyło się wiele sporów. Terytorium raz podbite i zabrane przez Berberów w 711 roku czekało przeszło siedem wieków, aby trafić z powrotem w ręce Hiszpanów. Nie na długo, bo w 1704 roku podczas wojny o sukcesję hiszpańską terytorium zostaje zajęte przez Wielką Brytanię. I tak już zostaje do dziś.

Wysoka na 426 metrów charakterystyczna Skała Gibraltarska to prawdziwa wapienna twierdza. Jako jedyny wywyższający się w okolicy szczyt wygląda dość nienaturalnie na tle turkusowego Morza Śródziemnego. To strategiczny punkt dający kontrolę nad Cieśniną Gibraltarską, a więc jedynym miejscem, którędy możliwe jest przedostanie się z Atlantyku na basen Morza Śródziemnego. Z tego względu, to malutkie, liczące zaledwie 6.5 km² powierzchni terytorium odgrywało w przeszłości istotne znaczenie.

Obecnie Gibraltar jest ciekawym miejscem chętnie odwiedzanym przez turystów. To terytorium brytyjskie, jednak ciężko doszukać się cech wspólnych z Anglią. Jedyne co przychodzi mi na myśl to język angielski i sprzedawane piwo Guiness, za które zapłacimy funtami.

Na przejściu granicznym sprawdzane są dowody osobiste, ponieważ to już nie strefa Schengen. Drogowskazy prowadzą nas krętą drogą ku górze. Na miejscu odhaczamy poszczególne punkty dla zwiedzających. Wchodzimy do wydrążonej w górze jaskini św. Michała. Przemierzamy wnętrza tuneli oblężniczych z zabytkowymi armatami. Odwiedzamy kolonialny sklepik brytyjski. Zdecydowanie najciekawszą atrakcją są wszechobecne makaki. Jak głosi legenda, gdy małpy opuszczą Skałę Gibraltarską, Anglia bezpowrotnie utraci Gibraltar. Na razie się nie zanosi, gdyż małpy są wszędzie. Są dość inteligentne, szukają jedzenia i domagają się swojej porcji. Próbują nawet otworzyć dłoń, w której znajduje się kawałek banana. Są przyjazne, ale potrafią spłatać figla. Czyhają na okazję, aby móc przywłaszczyć damską torebkę, aparat czy nawet zdjąć z głowy czapkę.


Widok ze szczytu Skały Gibraltarskiej

W czterdziesto stopniowym upale wchodzimy na szczyt skały pokonując kilkaset schodków. Podziwiam przepiękny panoramiczny widok na szczycie. W oddali widzę nieśmiało wyłaniające się zza mgły marokańskie góry Atlas. Turkusowa woda i piaszczyste plaże, luksusowa dzielnica nad zatoką i przystań z zacumowanymi jachtami. Liczne żaglówki malowniczo się komponują na horyzoncie otwartego oceanu. Będąc na szczycie bez problemu widzę wszystkie statki przepływają w danym momencie przez Cieśninę Gibraltarską. Brytyjczycy wiedzieli co robią zdobywając ten malutki skrawek ziemi, obecnie jeden z najgęściej zaludnionych terytoriów świata.

Ma to dalsze konsekwencje. Nie wszyscy Brytyjczycy spragnieni słońca zdołali zmieścić się na Gibraltarze. Jadąc w stronę Malagi zatrzymujemy się w miejscowości Marbella. Wpośród różnorodnych restauracji ze wszelkich zakątków świata wybieramy angielską. Z ciekawości. I tu pozytywne zaskoczenie, miły kelner przynosi porządny stek, którym najadam się do syta. Po obiedzie dowiaduję się, że cała okolica jest częściowo zamieszkiwana przez Anglików. Przypuszczam, że zamiana deszczowej Anglii na słoneczną i pełną życia Hiszpanię to nieprzypadkowy, ale dobrze przemyślany wybór.

lipiec 2008