Nieuczciwy świat

Nieuczciwy świat

Zaułek w New Delhi

Jakie są Indie?“. To najtrudniejsze pytanie jakie można zadać osobie odwiedzającej ten kraj. Indie są piękne, ale to piękno trzeba umieć odkryć.

Jak można opisać kraj tak niesamowicie różnorodny pod względem klimatu i krajobrazu, a także uwzględniając aspekt religijny, kulturowy i obyczajowy. Synteza tych czynników determinuje styl życia i warunki w jakich może się ono toczyć. Aby zrozumieć i wewnętrznie przeżyć Indie potrzeba tu spędzić wiele czasu, mierzonego raczej w latach, niż miesiącach.

W krajach rozwijających się, na ogół, kultura zachowuje swoją tożsamość wbrew powszechnie występującej globalizacji. Udaje mi się zobaczyć namiastkę prawdziwych Indii.

W mniejszej uliczce, ale wciąż w bezpośrednim sąsiedztwie tej głównej patrzę na ulicę z niedowierzaniem. Uświadamiam sobie rozbieżność światów, w których przyszło nam się urodzić. Dwójka półnagich, w zasadzie nagich dzieci śpi na stercie odpadów ulicznych między dwoma stoiskami z warzywami.

Inny obrazek to poruszający widok slumsów na przedmieściach New Delhi. Ludzie mieszkają przy torowisku, cały ich dobytek to kilka kartonów, parę szmat, czasem prowizorycznie zmontowana lepianka o wysokości półtorej metra z prowizorycznym dachem. Mieszkańcy grzebią w śmieciach, które już dawno ktoś wcześniej przewertował w poszukiwaniu przydatnych odpadów, czy resztek pożywienia. Codziennym problemem jest zdobycie jedzenia i pomyślne przetrwanie do jutra.

Odmienność losu, Ahmadabad

W Indiach żyje ponad miliard ludzi. Nie ma zasobów ani środków, aby pomóc im wszystkim. Silna wola przetrwania to instynkt obecny również u małych dzieci.  Aby przetrwać już w wieku kilku lat dzieciaki muszą się usamodzielnić. Spotykam na ulicy pięcioletnią dziewczynkę działającą na spółkę z ośmioletnim bratem. Ona robi popisy gimnastyczne, a on zbiera za to kilka rupii od przechodniów. To jedno pomyślne rozwiązanie.

W Indiach problemem jest okaleczanie młodych osób przez ich własną rodzinę. Ma to na celu wzbudzić litość u dających jałmużnę. Ofiara tego niehumanitarnego postęowania prawdopodobnie tylko w ten sposób jest w stanie utrzymać osoby, które wcześniej ją w sposób nieodwracalny skrzywdziły.

W dzielnicy Pajarganj w Delhi spotykam człowieka z uciętą ręką i amputowanymi dwiema nogami. Widać świeże niezabliźnione rany i ślady zeschniętej krwi. Mięśnie górnej części ręki są jeszcze jędrne i się napinają. Prawie każdy przechodzień zostawia jałmużnę temu jęczącemu z rozpaczy dwudziestopięciolatkowi.

To dramat, który rozgrywa się na naszych oczach. Jeśli udamy, że tego nie widzimy i tak cały czas będzie trwać. Jak to możemy zmienić? Czy świat stanie się kiedyś lepszy, a przynajmniej – bardziej uczciwy? Uniknijmy odpowiedzialności zbiorowej. W jaki sposób ty możesz to zmienić?