Białowieża i Wilanowo

 

Białowieski Park Narodowy


Król Puszczy Białowieskiej

Przejazd przez Polskę z zachodu na wschód zajmuje kilkanaście godzin, z roku na rok dłużej. Więcej aut oznacza większe natężenie ruchu, a słabej jakości nawierzchnia wymaga ciągłych remontów. Te przeprowadzane są w absurdalny sposób. Polega to na rozkopaniu kilkunastu odcinków i remontowaniu jednego wybranego z nich. Nie widać atmosfery pracy. Na szczęście Warszawę mamy już za sobą i jedziemy w kierunku Białorusi. Ruch maleje z każdym kilometrem, podobnie jak ilość mieszkańców i ślady cywilizacji. Naszą drogę otacza dziewiczy las. Docieramy w odległe zakątki województwa podlaskiego, tuż na wschodnim krańcu Polski.

Wilanowo to mała zapomniana wioska, w której całe życie spędzili moi dziadkowie, tutaj też urodził się mój tato. Ludzie żyją swoim tempem. To ponadczasowe miejsce.

Okolica jest siedliskiem bocianów, które przebywają nie tylko na łąkach, ale i blisko ludzi. We wsi znajduje się kilka gniazd, nie bez powodu, bo przyciągają je stawy pełne rechoczących żab.

To piękne miejsce.

Strzechy ze słomianym dachem, las po drugiej stronie drogi, czyste powietrze, świerki i kwitnące akacje, zapach runa leśnego i połacie dzikich jagód. Odkąd sięgnę pamięcią zawsze były i mam nadzieję, że zawsze będą.


Charakterystyczny przekrój obumarłej lipy

Odwiedzamy 87-letniego wuja mieszkającego w położonej nieopodal Czeremsze. To  tryskająca energią i pełna entuzjazmu osoba. Dziś już zdarza się wujowi wspierać laską, ale wciąż jeździ na rowerze i korzysta z każdej okazji, aby dobrze się bawić. Rozpoczyna się biesiada, głośne śpiewanie i opowiadanie przeróżnych historii z przeszłości. Jak uczta to na całość. “Za dużo” – ktoś mówi widząc wuja napełniającego kieliszek. “Za dużo to może być na wozie. Wtedy się przewróci!” – podsumowuje dowcipny wuj, nalewając wódkę do pełna. Osoba w tym wieku, mimo wielu ciężkich przeżyć, ma w sobie więcej radości i energii do życia niż duża część zmęczonych codziennością trzydziestokilkulatków. W wesołych humorach wracamy do Wilanowa, aby nazajutrz pojechać do Białowieży.

Białowieski Park Narodowy to jedyne w Polsce miejsce nie będące realizacją myśli człowieka wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Łącznie park liczy ponad 100 tysięcy hektarów. Niecała połowa to obszar ochrony ścisłej, dostępny do zwiedzania tylko w towarzystwie przewodnika. Trzygodzinna trasa z przewodnikiem sypiącym ciekawostkami z rękawa skutecznie wprowadza nas w arkana parku.

Poznaję urywki bogatej historii tego miejsca. Tutaj odbywały się słynne polowania wielkich polskich władców, rozgrywały się tutaj również liczne bitwy. W parku występuje ponad 1000 gatunków roślin. Podziwiam niespotykane okazy drzew w ich najbardziej nienaruszonym stanie. Najwyższe piętro zajmują pojedyncze świerki, nieco niżej sięgają lipy i dęby. Potężne lipy zostały powalone na ziemie na skutek obumarcia ich wnętrza, stąd pochodzi też powiedzenie “a to lipa“, które w tym momencie zdecydowanie nabiera sensu. Słynny Dąb Jagiełły, którego wiek szacuje się na ponad 400 lat, został powalony podczas wielkiej wichury w latach 70-tych. Po dziś dzień leży i ulega rozkładowi w stanie nietkniętym ręką człowieka.

Różnorodność fauny wprawia w zachwyt. Gąbczaste mchy, porosty, grzyby, roślinność namorzynowa i unoszący się intensywny zapach wilgotnej puszczy działają na większość zmysłów.

Dowiadujemy się, że liczne szyszki powbijane w korę drzewa to robota dzięcioła. To sprawdzony sposób na wygodne wydziobywanie nasion. Natura sama doprowadza się do stanu równowagi i w pełni dobrze sobie z tym radzi. Drzewo, które upadnie na ziemie zostawiane jest do samoczynnego rozkładu. Ingerencję człowieka ogranicza się do minimum.


Szopa z eternitowym dachem

Odwiedzamy Rezerwat Pokazowy Żubrów. Tutaj w warunkach hodowlanych, aczkolwiek zbliżonych do naturalnych, możemy zobaczyć różne okazy zwierząt żyjących w Puszczy Białowieskiej. Spotykamy rysia, sarny, jelenie, łosie i oczywiście żubra – króla puszczy. Ciekawostką są żubronie, wielkie zwierzęta, sztucznie wyhodowane poprzez skrzyżowanie krowy i żubra, są jednak bezpłodne w drugim pokoleniu.

W puszczy żyje ponad 450 żubrów. Wliczając to żubry żyjące w parku po stronie białoruskiej doliczymy się 900 sztuk. Stanowi to niespełna 1/3 światowej populacji. Ze względu na odwiedzających raczej trudno spotkać żubra na wolności. Na więcej szczęścia możemy liczyć o wczesnych godzinach porannych i tuż przed zmierzchem. Żubry przejawiają wtedy największą aktywność, znakomitą część dnia wolą jednak leniuchować. Każda pora roku w Puszczy Białowieskiej ma swój urok. Rozkwitająca, pachnąca wiosna, głębokie, ciepłe lato, piękna złota jesień czy biała zima ułatwiająca tropienie zwierząt.

maj 2009