Bangkok i ucieczka z Bangkoku

Ruchliwa aleja w centrum Bangkoku

Zabijam gigantycznego karalucha w moim pokoju hotelowym i wychodzę na ulicę. Jest parno, duszno i gorąco. Powietrze klei się do płuc. W historii moich podróży to jedno z najbardziej męczących tego typu miejsc. Z drugiej strony patrząc… Bangkok to zwariowane miasto. Miejsce, do którego każda postać zagubiona na szlakach Azji Południowo-Wschodniej prędzej czy później trafi. To niesamowita mieszanka ludzi, miejsc i potraw. To także miejsce spotkań podróżników z całego świata. Można tu nabrać siły, stworzyć nowy plan, zaczerpnąć inspiracji, wymienić doświadczenia, uzupełnić energię i nieco się rozerwać. Sposobności jest wiele, a Khao San Road żyje na pełnych obrotach ponad 24 godziny na dobę.

 

Niebezpieczeństwa czyhają na każdym kroku, z klasycznym już i legendarnym już zagrożeniem płci pozornie przeciwnej: przypadkowo poznana, seksowna Tajka może okazać się tajskim lady-boy`em z nikczemną premedytacją.

Myślę, że warto spędzić trochę czasu w stolicy Tajlandii. Chociaż, aby poznać kilku ciekawych ludzi błądzących po świecie, zjeść świerszcza, larwę i spróbować innych, niepowtarzalnych wynalazków kulinarnych.

Chrupiące świerszcze to smaczną zakąska, można je jeść garściami, ale larw zjadłem tylko kilka, może za sprawą ich lekko “żującej” konsystencji i świadomości, co to tak właściwie jest. Chodząc po okolicy odnoszę wrażenie, że wszystkie drogi prowadzą na Khao San Road.

Khao San Road (z resztą jak i ogólnie Bangkok) to miejsce które wciąga jak czarna dziura, a z którego też chce się uciec. Im szybciej tym lepiej. Po intensywnych eksploracjach Kambodży i Laos pomyślałem, żeby wrócić do Bangkoku, trochę się rozerwać i odpocząć. Myślałem nawet, że uda mi się tutaj spędzić nieco więcej czasu. Jednak szybko się ewakuowałem.

Z ciekawości odwiedziłem centrum miasta. To co zobaczyłem, to dziesiątki targowisk, centrów handlowych i tysiące ludzi. Szczególną uwagę przykuwa Central World. Wchodząc do środka poczułem stres, niepokój, wręcz strach. Całkowicie przerósł mnie ogrom tego miejsca i nie jestem w stanie uwierzyć, że to co widzę, istnieje na prawdę. To drugie największe centrum handlowe świata.

Na szczęście Bangkok to tylko baza wypadowa. Miejsce gdzie wszystko się zaczyna i wszystko się kończy.

th bkk