|
Przez Indie na wyspę Diu
Chłopiec grający w krykieta, Diu Island
Chłopiec grający w krykieta, indyjski sport narodowy
Środa. Terminy naglą, jesteśmy w końcu za kilka dni umówieni na wyspie Diu w południowym Gujaracie. Aby się tam dostać musimy przebyć niemalże pół Indii! Tutaj nie ma autostrad. Przed nami przesiadka w Jaipur, znanym również jako "Różowe Miasto". Nie bez powodu. Całe ścisłe centrum zostało pomalowane na różowo, zgodnie z dekretem wydanym w XVIII wieku przez Jai Singha II, ówczesnego władcę Radżastanu.
Budynki, mury, wszelkiego typu zabudowania. Różowe. O samym poranku dokładnie obserwuję proces, w którym różowe miasto budzi się do życia. Na początku pojawiają się kupcy. Zmierzają wozami ciągniętymi przez wielkie wielbłądy na targowisko. Gdzie tylko sięga mój wzrok, widzę małpy. Zdecydowanie zawładnęły miastem. Strasznie się panoszą na dachach, tarasach, oknach i fasadach tutejszych budynków.
|
|
Więcej…
|
U źródeł Gangesu
Załadunek łodzi w górnym biegu Gangesu, Rishikesh
Załadunek łodzi na Gangesie
Pobudka z samego rana i check-out z hotelu Star Palace. Zostawiamy bagaże, aby skorzystać z wolnego dnia w Delhi. Brak nam koncepcji w związku opóźnieniem i brakiem połączeń do Varanassi. Problemów nie można rozwiązywać na czczo. Idziemy do zaprzyjaźnionego baru Golden Cafe. Jak się okazuje, Golden Cafe pośredniczy nie tylko w wymianie walut, ale także załatwia bilety autobusowe. Kompleksowość usług to klucz do dobrego biznesu w Indiach. Drugie danie jemy już podekscytowani, pojawiła się nowa koncepcja. Wieczorem jedziemy do Rishikeshu.
|
|
Więcej…
|
Dolina Kaszmiru
Shikara na Dal Lake [Srinagar, Kaszmir]
Shikara na Dal Lake, Srinagar
Kaszmir i linia graniczna pakistańsko-indyjska to gorący region. Cały czas obowiązuje ograniczony dostęp dla osób przyjezdnych. Aby uzyskać pozwolenie wjazdu musimy jeszcze w Delhi dokonać rezerwacji hotelu na miejscu w Kaszmirze. Ruszamy jeepem. Nasz kierowca wszystkim się zajmie.
Po drodze odczuwam wszechobecny, gęsty smog. Inni kierowcy nie są może agresywni, ale każdy trąbi przy każdej okazji. Mijamy gdzieś napis „Horn prohibited”, to jakiś żart, pomyślałem w chwili, gdy moje myśli zagłusza kilka klaksonów z różnych stron.
|
|
Więcej…
|
|
|
|
|
|