21 lip 2010 |
|
Paella i ślimakiPodczas pobytu w na dzikim spocie surfingowym w okolicy plaży Valdavaqueros wybieram się na longboardową przejażdżkę do Tarify. Odwiedzam moją koleżankę Polly, która przez wakacje pracuje w barze Tomatito. To bardzo nietypowy bar za sprawą samego wnętrza, ludzi którzy tam pracują i ludzi, którzy to miejsce odwiedzają. Wieczni surferzy i melanżownicy, czyli świry, wariaci i indywidualiści spod znaku śródziemnomorskich wiatrów poniente i levante. Pod przykrywką paelli oraz ślimaków w sosie pomidorowym można się tu nieźle zabawić. Ślimaki najczęściej podawane są jako przystawka do dania głównego. W Tomatito przytrafia się okazja, aby spróbować tej potrawy. Na naszym stole dzięki uprzejmości el Nono Vive, szefa kuchni, pojawia się kilka ślimaków gotowanych w maśle czosnkowym i na oliwie. Wraz z nimi wykałaczka do wydłubywania mięsa z wnętrza skorupek. Zdecydowanie się rozsmakowałem. Na stole pojawia się cały półmisek ślimaków, tym razem w sosie pomidorowym. Wydłubywanie obślizgłych, czarnych kawałków mięsa ze skorupek za pomocą wykałaczki dodaje kunsztu chwilom spędzanym przy stole. Smak ślimaków przypomina mięsistą wersję małży. Bogaty w proteiny starter szybko znika z naszego półmiska, pora na danie główne. Często uważana za kulinarną wizytówkę Hiszpanii paella oryginalnie była regionalną potrawą z Walencji. Istnieje wiele odmian paelli, ale zdecydowanie najciekawszą przygodą smakową jest paella mixta. Jak sugeruje nazwa, o dużej dowolności stosowanych składników. Typowa paella powstaje na bazie ryżu, często barwionego kurkumą. W roli dodatków spotkamy wszelkie owoce morza, małże, kalmary, krewetki, a także ślimaki, mięso drobiowe, wołowe i kiełbasę chorizo. Różne warzywa, najczęściej ostrą paprykę i cebulę. Zgodnie z tradycją paella musi być przygotowywana na otwartym ogniu przez mężczyznę. Dym z drewna sosnowego nadaje potrawie charakterystycznego zapachu. Paella nigdy nie jest przyrządzana dla jednej osoby. Wszyscy jemy bezpośrednio z paellera, dużego półmiska na którym serwuje się potrawę. To danie towarzyskie, im więcej chętnych tym lepiej. A specyfika mojego baru polega na tym, że nie wiesz kiedy kończy się kolacja, a zaczyna całonocna impreza. Mój szybki i niewinny wypad do Tarify przemienia się w całodobową sielankę. |
| Share |

