24 lip 2010 |
|
Małże i kałamarnicaPrzyrządzenie kałamarnicy dla nie wprawionego kucharza to wyzwanie. Nieumiejętne rozcięcie sprawia, że z kilku stron zaczyna tryskać intensywnie czarny atrament. Usuwam pęcherz pławny, do bólu przypominający element wykonany z plastiku. Wszystko wokół jest poplamione i w żadnym wypadku nie wygląda jak cokolwiek zjadliwego, a co dopiero smacznego. Dopiero po opłukaniu w wodzie oceanicznej macki kałamarnicy zaczynają przypominać posiłek przed przygotowaniem. Całość przyprawiamy czosnkiem i ziołami, a następnie smażymy na patelni z cebulką. Niezbyt długo, aby pokrojone paski się nie skurczyły. Nasza przystawka jest już gotowa, zjadamy kałamarnicę błyskawicznie. Danie główne trzeba zdobyć własnymi rękoma. Oryginalnie spacer na portugalskiej plaży Amado zaczął się od wyprawy w poszukiwaniu krabów. Zmieniliśmy jednak plany za sprawą Portugalczyka brodzącego w głębokich kałużach pozostawionych przez odpływ. Dostrzegam pojedynczego małża, biorę go do ręki i pytam nieznajomego, czy jest tu więcej małży. "Tam..!" - słyszę odpowiedź w ledwie zrozumiałym dla mnie języku. Dochodzimy we wskazane miejsce, aby ujrzeć obfite, niezliczone kolonie małży. Towarzysząca nam przy zbiorach kobieta z pobliskiej wioski zdradza użyteczną poradę. "Małże należy gotować bez wody i bez soli" - po czym dodaje "a gotowy posiłek smakuje najlepiej z dużą butelką piwa Sagres". Po około pół godziny mamy już ponad dwa kilogramy małży. Wystarczy dla nas i naszych sąsiadów na spocie Amado. Na przestrzeni kilku dni dochodzimy do perfekcji w technice zbierania. Podobnie jak wyliczenia dokładnej godziny odpływu stają się coraz bardziej precyzyjne. Próbujemy różnych sposobów przyrządzania małży. Polecam początkowe dodanie drobno pokrojonej cebuli, czosnku, papryki i przypraw ziołowych, a następnie w miarę gotowania dolanie białego wina lub sosu pomidorowego. W tym momencie chciałbym obalić dwa mity, mówiące że: Dodatkowe porady:
Praia do Amado, Portugalia |

