Tropiciele bomb
Ekipa UXO Lao w pracy terenowej
Ekipa UXO Lao w pracy terenowej
Puste ulice Phonsavan przypominają opuszczone pustynne miasto gdzieś
na Bliskim Wschodzie. Tajemnicze zaułki wypełnia palące słońce, a jaskrawe,
niebieskie niebo z zawieszonymi wysoko drobnymi chmurami ciekawie kontrastuje z
architekturą w kolorze piaskowca. Ciszę zakłócają przemieszczające się auta
terenowe 4x4, riksze i motocykliści. Wypożyczam motor i odwiedzam Plain of Jars Site 1. Nawet ten turystyczny obiekt nie został do końca
pozbawiony UXO, czyli unexploded ordnance, pozostałości z amerykańskich
bombardowań w latach 70-tych. Postanawiam poszukać śladów działań wojennych.
|
|
Więcej…
|
Laotańskie dzienniki motocyklowe
Podczas, gdy czterech kumpli podeszło do płotu, piąty schował się za drzewem
Podczas, gdy czterech kumpli podeszło do płotu, piąty schował się za drzewem
Bolaven Plateau to położony na wysokości 1000-1350 metrów płaskowyż w
południowym Laos. To rejon słynny z malowniczych wodospadów, docierając do
których natrafimy na drobno rozsiane wioski zamieszkałe przez plemiona
mniejszości etnicznych. Pakujemy niezbędne minimum, wspólny ręcznik, pastę do zębów, zapasową koszulkę
i śpiwór. Ruszamy na podbój Bolaven Plateau na naszym japońskim, niezniszczalnym
mopedzie Suzuki 110cc, którego wytrzymałość zostanie poddana żelaznej próbie na
trudnych i stromych odcinkach szutrowych.
|
|
Więcej…
|
Południowa Kambodża
Ciekawość i onieśmielenie
Ciekawość i onieśmielenie
Cztery kambodżańskie godziny to około siedem zwykłych godzin i tyle czasu mija
nim nasz autobus dojedzie do Kampot. Odkrywamy kolejne przyjemnie miasto,
którego życie nabiera prędkości wraz z wizytą na targowisku.
Tutejszy targ podzielony jest na w miarę możliwości logiczne sekcje. W jednym zakątku
dostrzegam dwadzieścia stoisk z
maszynami do szycia i przemęczonymi krawcowymi, wciąż zaangażowanymi w szycie
sukienek i spodni na zamówienie. Kawałek
dalej – świeże ryby, mózgi wieprzowe, żywe gęsi, kurczaki i zabite, lecz wciąż
opierzone kury. W piątkowy wieczór tuż przed zmrokiem miejsce to cichnie, a chwilę potem
- pustoszeje. Zostają
tylko wieczorne stoiska z niesprzedanymi potrawami w garnkach. I buszujące
szczury.
|
|
Więcej…
|
Ostatni rybak w Phnom Penh
Przerwa w pracy
Przerwa w pracy
Phnom Penh to prawdopodobnie
jedyna stolica na świecie bez oficjalnego transportu publicznego. Ma to pewne
skutki uboczne. Połowa mieszkańców to kierowcy tuk-tuk, czyli azjatyckich riksz.
Idąc ulicą ciężko zignorować dobiegające zewsząd i pełne entuzjazmu nawoływania
"tuk-tuk.
cheap cheap for you my friend" lub "special price for you my friend".
Dochodzimy do
dzielnicy przy jeziorze Boeng Kak oblężonej przez backpackersów, hippisów
i zagubionych podróżników wszelkiej maści. Przyjechałem tutaj, by odnaleźć
ostatniego rybaka na znikającym jeziorze w środku stolicy Kambodży.
|
|
Więcej…
|
Tajskie zapiski
Tajska moda na kolorowo, wschodnie wybrzeże Tajlandii
Tajska moda na kolorowo, wschodnie wybrzeże Tajlandii
Khanom to średniej wielkości miasteczko. Przyjeżdżamy tutaj odwiedzić tajską
rodzinę znajomego ze Szwecji. Dwójka młodych chłopaków podwozi nas na skuterach.
Po kilkunastu minutach znajdujemy się w nowoczesnej chatce na plaży. Szybko
przekonuję się, że skutery to wszechobecny, a za razem niemalże jedyny środek
transportu. Aby nie wyróżniać się z tłumu, przez kolejne dni poznajemy okolicę w
ten sposób. Trwa wciąż pora deszczowa,
która daje się we znaki. Na ogół ulewę da się przewidzieć z kilkuminutowym
wyprzedzeniem, ale czasem i to za mało. Pędzimy skuterem ile fabryka dała (czyli 80km/h) i brakuje
dosłownie dwóch minut, aby zdążyć uchronić się przed całkowitym przemoknięciem.
|
|
Więcej…
|
Przez Indie na wyspę Diu
Chłopiec grający w krykieta, Diu Island
Chłopiec grający w krykieta, indyjski sport narodowy
Środa. Terminy naglą, jesteśmy za kilka dni umówieni na wyspie Diu na
południu stanu Gujarat. Aby się tam dostać musimy przebyć niemalże pół Indii!
Tutaj nie ma
autostrad. Przed nami przesiadka w Jaipur, znanym również jako "Różowe
Miasto". Nie bez powodu. Całe ścisłe centrum zostało pomalowane na różowo, zgodnie z
dekretem wydanym w XVIII wieku przez Jai Singha
II, ówczesnego władcę Radżastanu.
Budynki, mury, wszelkiego typu zabudowania. Różowe. O samym poranku dokładnie obserwuję proces,
w którym różowe miasto budzi się do życia. Na początku pojawiają się
kupcy. Zmierzają wozami ciągniętymi przez wielkie wielbłądy na targowisko.
Gdzie tylko sięga mój wzrok, widzę małpy. Zdecydowanie zawładnęły miastem.
Strasznie się panoszą na dachach, tarasach, oknach i fasadach tutejszych
budynków.
|
|
Więcej…
|
W górnym biegu rzeki Ganges
Załadunek łodzi w górnym biegu Gangesu, Rishikesh
Załadunek łodzi na Gangesie
Pobudka z samego rana i check-out z hotelu Star Palace. Zostawiamy bagaże, aby skorzystać z wolnego dnia w Delhi.
Brak nam koncepcji w związku opóźnieniem i brakiem połączeń do Varanassi.
Problemów nie można rozwiązywać na czczo. Idziemy do zaprzyjaźnionego baru Golden
Cafe. Jak się okazuje, Golden Cafe pośredniczy nie tylko w
wymianie walut, ale także załatwia bilety autobusowe. Kompleksowość usług to
klucz do dobrego biznesu w Indiach. Drugie danie jemy już podekscytowani,
pojawia się nowa koncepcja. Jedziemy losowo wybranym nocnym autobusem do
miejscowości Rishikesh.
|
|
Więcej…
|
Dolina Kaszmiru
Shikara na Dal Lake, Srinagar, Kaszmir
Shikara na Dal Lake, Srinagar
Kaszmir i linia graniczna pakistańsko-indyjska to gorący region. Cały czas
obowiązuje ograniczony dostęp dla osób przyjezdnych. Pozwoleniem wjazdu do
Kaszmiru musimy jeszcze się zająć w New
Delhi. Wynajmujemy jeepa, a nasz
kierowca powinien zając się ewentualnymi trudnościami.
Po drodze odczuwam wszechobecny, gęsty smog. Inni kierowcy nie są może
agresywni, ale każdy trąbi przy każdej okazji. Mijamy gdzieś napis "horn prohibited”, to jakiś żart, pomyślałem w chwili, gdy
moje myśli zagłusza kilka klaksonów z różnych stron.
|
|
Więcej…
|
|
|