Etiopia
Delikatna, etiopska uroda
Delikatna, etiopska uroda
W centrum Addis Abeby, tuż przy głównej ulicy Bole Road udaje nam się znaleźć
przesympatycznego Etiopczyka, właściciela Renault 4, który podwozi nas na
dworzec autobusowy. To zabytkowe auto ma niepowtarzalny klimat. Sprzęgło w
postaci ręcznej wajchy, pozioma skrzynia zmiany biegów, na tablicy rozdzielczej znajduje się tylko prędkościomierz,
a z dodatkowych akcesoriów jest jeszcze kierunkowskaz, kierownica i dwie lampki kontrolne.
Prawdziwy klasyk. Wsiadam do autobusu do Shashemene. Obok
mnie przysiada się Maseret, młoda nauczycielka wychowania fizycznego ze
stolicy, która dorywczo zajmuje się masażem sportowym. Nasza rozmowa zaczyna się
od tajemniczych zbiorników wiszących na sznurkach przy drodze.
|
|
Więcej…
|
Zambia
Zambijska uroda
Zambijska uroda
Bezpośrednio po przekroczeniu
granicy i postawieniu stopy na zambijskiej ziemi odczuwam prawdziwą ulgę
działającą na wszystkie zmysły. Czuję jak
spływają ze mnie setki litrów potu po intensywnych tygodniach spędzonych w Kongo.
W końcu możliwe jest bezproblemowe i wzajemne porozumiewanie się z tubylcami.
Siedząc przy barze wyczuwam intensywną woń grillowanego mięsa. Kupujemy u
rzeźnika kilka żeberek na obiad. Elegancko ubrane Zambijki przechadzają się po markecie w Chiliabombwe sącząc małe butelki piwa
Mosi. Zastanawiam
się, dlaczego w Zambii piwo jest takie drogie. Nie szukam zbędnej odpowiedzi. W dawnej kolonii brytyjskiej trzeba się
po prostu przestawić na bajecznie tanie whisky.
|
|
Więcej…
|
Rowerem przez Kongo
Dzieci spoglądające przez okno w barze
Dzieci spoglądające przez okno w barze
Przed nami czerwona szutrowa droga i kilkaset kilometrów pedałowania w głąb
Demokratycznej Republiki Kongo. Na najbliższe dni zapowiada się
brak jakiegokolwiek kontaktu ze światem, zero telefonii komórkowej, zero prądu,
zero bieżącej wody i
co najwyżej kilka słabo zaopatrzonych tubylczych stoisk z żywnością. Stawiamy
czoła nieznanemu terenowi, dzikiej naturze i własnymi słabościom. Prawdziwa przygoda rozpoczyna
się właśnie tutaj i w tym momencie.
|
|
Więcej…
|
Śladami Kazimierza Nowaka
Kongo II
W latach 1931-1936 polski podróżnik Kazimierz Nowak jako pierwsza osoba na
świecie przemierzył całą Afrykę o sile własnych mięśni. Wyczyn ten
niestety nigdy nie został należycie doceniony. Grupa entuzjastów zainspirowana postacią
podróżnika postanowiła w latach 2009-2011 możliwie wiernie odzwierciedlić
jego trasę, replikując nie tylko odwiedzane miejsca, ale także sposób podróży -
pieszo, rowerem, konno, łodzią czy wielbłądem. W ten sposób powstał projekt
społecznościowy "Afryka Nowaka". Nasz etap tej sztafetowej wyprawy prowadzi przez Ruandę, Burundi,
Demokratyczną Republikę Konga i część Zambii.
|
|
Więcej…
|
Kongo w szwach
Transport beczek na prowincji w Kongo
Transport beczek na prowincji w Kongo
Kongijskie złoża surowców naturalnych szacuje się na ponad 20 bilionów
dolarów. Jest to przybliżona równowartość całego amerykańskiego rynku nieruchomości lub
dziesięciu kryzysów finansowych przed kilku lat. Kwotę tą można wykorzystać na kupienie
każdemu człowiekowi na naszej planecie po tysiącu kilogramów ryżu, mąki i
bananów. A w bardziej rozsądny sposób dysponując tą kwotą sprawić, aby problem
głodu raz i na zawsze przestał istnieć na całym świecie. Co więc sprawia, że w
Kongo ludzie nie mają dostępu do wody, elektryczności, głód jest powszechny, a
dzieci umierają na najzwyklejsze przeziębienie?
|
|
Więcej…
|
Jezioro Tanganika wzdłuż Kongo
Przeładowany statek Okako na jeziorze Tanganika
Przeładowany statek Okako na jeziorze Tanganika
Nasza droga prowadzi przez podmokłe tereny porośnięte wysoką trawą, wymarzone
siedliska much tse-tse. Nasze rowery mkną przez wyrwy i błotniste kałuże.
Dojeżdżamy do pierwszej przygranicznej miejscowości Demokratycznej Republiki
Konga. Trójka dzieciaków prowadzi nas na skład starych ciężarówek z epoki
kolonialnej w zamian za trzy mączne pączki. To stosunkowo
bezpieczne miejsce, w którym możemy rozbić namiot. Gwieździste niebo zapowiada spokojną
noc w Uvirze, miejscowości położonej na północnym krańcu jeziora
Tanganika.
|
|
Więcej…
|
Pedałując przez Burundi
Kobieta z plemienia Hutu, Burundi
Kobieta z plemienia Hutu
Malownicza rzeka płynie wzdłuż doliny wytyczając naturalną granicę z Rwandą. Od wybuchu wojny domowej i cały czas
po jej zakończeniu Burundi ma opinie kraju bardzo niebezpiecznego. Jeszcze rok
temu stolica Bużumbura
stanowiła jedyny obszar kontrolowany przez państwo, resztą kraju rządzili
rebelianci i ugrupowania paramilitarne. Dziś rebelianci zostali rozbrojeni i
wcieleni do wojska. Optymistycznie myśląc, oznacza to zmianę ku lepszemu.
|
|
Więcej…
|
Tysiąc wzgórz na rowerze
Mzungu w ruandyjskiej wiosce
Mzungu w rwandyjskiej wiosce
Zmęczeni długą podróżą poszukujemy butelki zimnego piwa. W tajemniczych
zaułkach Kigali odnajdujemy jedynie ciepłe i cierpkie wino bananowe. Przed nami jeszcze pięć godzin
jazdy autobusem do Gisenyi, miasta na zachodnim kresie Rwandy. Robi się
ciemno, odczuwam tylko nieustanne strome zjazdy i podjazdy. Od jutra na najbliższe tygodnie
naszym jedynym środkiem transportu stanie się rower. Na ścianie w pokoju
hotelowym odpoczywa ćma wielkości telefonu
komórkowego. No tak, to Afryka. Pora iść spać. Całą noc pada, jak to dobrze, że
dziś nie musimy spać w namiocie.
|
|
Więcej…
|
|
|