Gdzieś na Korsyce
Kolory Porto
Kolory Porto
Kitesurfing i jazda na rowerze. Nieplanowana wyprawa na GR20 w butach SPD i
trampkach. Dzikie świnie, które sieją zamęt na drogach, ale ich mięso zdobyło
uznanie na całej wyspie i daleko poza nią. Blisko dwudziesto kilometrowy podjazd
i przeprawa rowerem z poziomu morza na ponad tysiąc metrów. Zjazdy w nocy,
czasem po ciemku z jedną lampką do podziału na trzech. Niekiedy w tych mrocznych
czeluściach pojawiają się setki świecących oczu. To wpatrzone w nas gigantyczne
stado górskich baranów! To właśnie Korsyka.
|
|
Więcej…
|
W poszukiwaniu śniegu i reniferów
Spacerując wzdłuż wybrzeża
Spacerując wzdłuż wybrzeża
Po spędzonej zimie w Ameryce Południowej zaczęła znowu marzyć mi się zima,
ale taka prawdziwa. Niestety, ale w marcu śnieg w Alpach już się skończył.
Pojawił się alternatywny pomysł. Razem z Matim załadowaliśmy żółtego busa sprzętem zimowym
do pełna i wyruszyliśmy do Norwgii w poszukiwaniu
śniegu. Od samego początku nie było łatwo, bo podczas rutynowej kontroli przed
wejściem na prom okazało się, że zapomniałem dowodu rejestracyjnego. Reakcja
niemieckiego policjanta była dość oczywista... "Ah so! Das ist nicht gut!".
Zupełnie wbrew moim oczekiwaniom, zerknął on tylko na numery, coś tam przedzwonił,
sprawdził, pogadał i na koniec
życzył nam szerokiej drogi i udanych wakacji. To solidny argument, aby choć
trochę zmienić zdanie o niemieckim "Ordnung muss sein" i niemalże zerowej elastyczności
w sytuacjach "niestandardowych". Czyli jednak ruszamy!
|
|
Więcej…
|
Czerwone wino, najlepsza wołowina i yerba mate
Kolory Buenos Aires
Kolory Buenos Aires
Przywołując w myślach Argentynę, przypominam sobie wszystkich ciepłych i prawdziwych ludzi jakich
tutaj spotkałem. W mojej głowie pojawiają się barwne i intensywne wspomnienia.
To kraj, gdzie każdy dzień rozpoczyna się od kilku porcji yerba mate, a
jeszcze o poranku nie sposób przewidzieć, jak ten sam dzień dobiegnie końca. Dynamiczna i
kwitnąca południowoamerykańska rzeczywistość w wydaniu argentyńskim to zgrabne
połączenie latynoskiego temperamentu i europejskich obyczajów. A wołowina, bez
cienia wątpliwości najlepsza na tym świecie i wodospady Iguazu,
najdoskonalsze dzieło Matki Natury to dwa potężne asy w rękawie największego
kraju Cono Sur.
|
|
Więcej…
|
Sącząc tereré w Paragwaju
Tereré w upalny dzień
Tereré w upalny dzień
Gran Chaco to druga najmniej dostępna część Ameryki Południowej (zaraz po dżungli amazońskiej).
Przemierzam ten gigantyczny odludny obszar
autobusem osobowo-przemytniczym. Autobus jest zdecydowanie przeładowany, panuje tłok,
w każdym wolnym kącie poupychane są torby i walizki o nieznanej zawartości.
Pasażerowie stoją kilkanaście godzin w ścisku. Dostrzegam
cierpienie na twarzy otyłych kobiet z dziećmi i torbami na kolanach.
W gorącym i dusznym powietrzu unosi się nietypowa mieszanka potu, smrodu pieluch
i przestarzałego wnętrza autobusu. Po drodze przechodzimy kilka kontroli antynarkotykowych oraz
zakręconą i powolną odprawę graniczną. W powietrzu wciąż unosi się omawiany smród pieluch. Po
dwudziestu kolejnych godzinach jazdy przez pustkowie nasz wehikuł dojeżdża do Asuncion,
stolicy Paragwaju.
|
|
Więcej…
|
Gorąca ziemia w Boliwii
Pogawędki przy stole
Pogawędki przy stole
Na początku przyznam, że ostatnie kilka tygodni spędzonych na ponad trzech tysiącach metrów
trochę mnie wykończyły. Pojawiło się uczucie tęsknoty. Zatęskniłem za tym, aby znów to
rozgrzane słońce wypędzało mnie z namiotu o poranku. Zatęskniłem za tym, aby
ciepłymi wieczorami przesiadywać na placu miejskim, rozmawiać z przypadkowymi ludźmi, popijać
lokalne wino i rozkoszować się tą beztroską, sielankową atmosferą latynoskich
miasteczek. Poszukiwanie
tierra caliente ("gorącej ziemi") prowadzi do el Valle de la Concepción,
doliny, w której łatwo zapomnieć, że
istnieje coś takiego jak czas.
|
|
Więcej…
|
Praca w piekle
Szesnastoletni górnik w Potosí, Boliwia
Szesnastoletni górnik w Potosí, Boliwia
Prawie pięć kilometrów nad poziomem morza zobaczyłem piekło. Warunki pracy i poziom bezpieczeństwa boliwijskich górników sprawia, że
kopalna Cerro de Potosí to jedno z tych miejsc na świecie, gdzie
bezpośrednią konsekwencją podjęcia pracy jest utrata zdrowia. To nie
klimatyzowane pomieszczenie, ale 40 stopniowy zaduch i ciasne, wąskie korytarze
wypełnione szkodliwymi
gazami i pyłami. To nieustanna praca w środowisku, w którym łatwo zemdleć i
nabawić się przewlekłych chorób. Górnicy z Potosi nie narzekają na swój los
i odnoszą się z szacunkiem do swojego zajęcia. Nie myślą o tym, czy po
śmierci pójdą do nieba, bo już za życia doskonale poznali piekło.
|
|
Więcej…
|
Świat surrealny
Opuszczony autobus na boliwijskich bezdrożach
Opuszczony autobus na boliwijskich bezdrożach
Przed sobą widzę niekończącą się białą
przestrzeń, która łączy się z błękitnym niebem na odległym horyzoncie. Po chwili refleksji
zapominam, że cały czas znajduję się na tej samej planecie. To gigantyczna solna
pustynia. Zagłębiając
się w bezkres płaskowyżu Altiplano, natrafiam na inne niezapomniane krajobrazy,
wysokogórskie laguny, wulkany, rozległe pustkowia, bulgoczące gejzery, porozrzucane skały,
gotującą się ziemię i tańczące w wodzie flamingi. To nie iluzja, nie sen, złudzenie, ani żaden twór
wyobraźni. To południowo-zachodnia Boliwia.
|
|
Więcej…
|
Droga Śmierci
Camino de la muerte, czyli 'droga śmierci'
Najniebezpieczniejsza droga świata
Camino de la Muerte ("Droga Śmierci") to
cieszący się złą sławą górski szlak handlowo-transportowy w rejonie Yungas prowadzący z La Paz (stolicy Boliwii)
do miejscowości Coroico. Ten liczący 61 kilometrów odcinek na początku wznosi się do przełęczy La Cumbre
na wysokość około 4650 metrów, a kończy się zjazdem do poziomu zaledwie 1200
metrów.Większość trasy stanowi wąski trakt poprowadzony w górskim terenie, nierzadko nad
przepaściami. To droga niebezpieczna, ale zachwycająca różnorodnym, zmieniającym się krajobrazem. Surowy klimat
boliwijskich wyżyn Altiplano stopniowo przeistacza się w coraz bardziej gęsty,
duszny i ociekający parą las tropikalny.
|
|
Więcej…
|
Z plecakiem przez południowe Peru
Laguna de Huacachina
Laguna de Huacachina
Wysokościomierz wariuje jak sejsmograf podczas trzęsienia ziemi. Po raz kolejny
coś rozsadza mi bębenki w uszach, a moja w połowie pusta butelka z wodą
samoczynnie się zgniata. Całonocna podróż przenosi mnie z wysokości
ponad trzech kilometrów bezpośrednio nad poziom morza. Błądząc po południowym Peru poznaję przypadkowych ludzi,
jak zawsze wesołe dzieciaki, rzeźników i sprzedawców kawy oddanych swojej pracy; zatrzymują mnie miasta i
miasteczka, bezkresne pustynie, ukryte oazy i ruiny pradawnych cywilizacji.
Odwiedzam magiczne Cusco i najwyżej położone na świecie żeglowne jezioro
Titicaca.
|
|
Więcej…
|
Emoliente
Uliczny sprzedawca emoliente
Uliczny sprzedawca emoliente
Na ulicy ktoś energicznym ruchem ręki wybiera miąższ rośliny przypominającej
agawę. Zwinnym ruchem ręki dodaje kilka tajemniczych ekstraktów z
ułożonych w rzędzie butelek. Zaczerpuje kubkiem wywar ziołowy z gorącego
kociołka, a następnie rozdrabnia łyżką zmieszaną zawartość. Pozostaje nadać
napojowi pożądaną konsystencję poprzez wielokrotne
przelewanie zawartości z jednego
kubka do drugiego, w jak najbardziej spektakularny i pokazowy sposób.
Z uśmiechem na twarzy przekazuje mi szklankę wypełnioną lekko brązowa cieczą o
gęstej konsystencji. W praktyce jest to napój zupełnie oryginalny. To
właśnie emoliente.
|
|
Więcej…
|
Świnka morska
Przysmaki kuchni peruwiańskiej
Przysmaki kuchni peruwiańskiej
Poszukuję tradycyjnej peruwiańskiej kuchni w miejscowości Chachapoyas
w prowincji Amazonas. Mniejszym lub większym
przypadkiem trafiam do restauracji Sabores del Peru. Przesympatyczna właścicielka restauracji
señora Violeta, zaprasza mnie i podróżującego
ze mną Camille do
swojej kuchni. Przyglądamy się, jak wygląda proces przygotowywania świnki morskiej.
O ile osobom wrażliwym raczej odradzam, tym niemniej entuzjastów egzotycznych
podróży kulinarnych zapraszam do dalszej części
artykułu. Dziś jako danie główne szefowa kuchni poleca "Cuy borracho en salsa de nogal", czyli
w wolnym tłumaczeniu "Pijana świnka
morska w sosie z orzechów włoskich".
|
|
Więcej…
|
W głębi peruwiańskiej puszczy
Mieszkanka wioski Tingo
Mieszkanka wioski Tingo
Tłumy szaleją, pojawiają się fajerwerki
(ale bardziej skromne, niż w innych częściach świata), a muzyka dobiega z
kilkunastu różnych źródeł. Rozpoczyna się odliczanie: diez, nueve, ocho, ...tres, dos, uno!
Nowy rok zawitał do peruwiańskiej miejscowości Mancora. Zrzucamy ubrania i wbiegamy do ciepłego
Pacyfiku, aby wśród wzburzonych fal z perspektywy wody podziwiać świętujący tłum
turystów z Peru i innych części świata.
|
|
Więcej…
|
Zapiski z Ekwadoru
Widok na Guayaquil z latarni w dzielnicy Las Peñas
Widok na Guayaquil z latarni w dzielnicy Las Peñas
Przemierzając Ekwador odwiedzam kilka ciekawych miejsc. Guayaquil
to prężne i nowoczesne miasto, które mimo swych rozmiarów (dworzec
autobusowy mógłby konkurować z wieloma międzynarodowymi lotniskami w Europie),
potrafi urzec kilkoma ciekawymi zakątkami. Jednym z takich miejsc jest Parque Seminario,
pełen iguan park tuż przy bazylice miejskiej.
|
|
Więcej…
|
Surfing w Ekwadorze
Montañita
Montañita
Rozległe odludne obszary, pustka i pustynia. To właśnie
wybrzeże Ekwadoru. Poznaję rybaków i obserwuję jak wygląda
codzienność w miejscowości
rybackiej Manta. W przypadkowym barze spędzam popołudnie próbując dogadać się z grupką pijanych Ekwadorczyków,
a nie jest to łatwe.
Trafiam na spokojną plażę Santa Marianita kawałek poza miastem, ale tak na prawdę
najlepsze dopiero się zbliża. Mała turystyczna wioska Montañita
to na
pierwszy rzut oka spokojniejsza odmiana laotańskiej miejscowości Vang Vieng, światowej
stolicy rozpusty.
|
|
Więcej…
|
Białe miasto w Kolumbii
Dziewczynka tańcząca na ulicy, Popayan
Dziewczynka tańcząca na ulicy, Popayan
Popayan to niewielkie miasto doskonale oddające atmosferę
kolumbijskiej prowincji.
Łagodny klimat przyciągnął tutaj kupców i posiadaczy plantacji
trzciny cukrowej, którzy osiedlili się tutaj szukając spokojnego miejsca z
dala od przeludnionego i gorącego Cali. Miasto rozwijało się już od
XVI wieku i do dziś
utrzymało swój unikatowy, kolonialny charakter. Punkt orientacyjny stanowi główny
plac Parque Caldas i stąd wszędzie dojdziemy pieszo.
|
|
Więcej…
|
Pablo Escobar i jego imperium
Escobar posiadał największe prywatne ZOO na świecie
Escobar posiadał największe prywatne ZOO na świecie
Szef największego na świecie kartelu kokainowego z Medellin, lokalny patriota
i filantrop, ale zarazem bezwzględny przestępca. To Pablo Escobar, baron
narkotykowy, który publicznie wyznaczał wyrok na polityków przejawiających
intencje ukrócenia jego władzy. Zawsze dotrzymywał słowa i często
własnoręcznie zabijał niewygodne osoby. Potrafił doprowadzić do katastrofy lotniczej
z ponad setką ofiar tylko po to, aby pozbyć się jednej konkretnej osoby. Przeprowadzał liczne zamachy i serie ataków bombowych.
Odwiedzam Hacienda Napoles,
liczącą 20km2 prywatną posiadłość Escobara,
aby dowiedzieć się więcej o tym człowieku-legendzie.
|
|
Więcej…
|
Migawki z Kolumbii
Kolorowa grupa ulicznych muzyków
Kolorowa grupa ulicznych muzyków
Na granicy Wenezueli z Kolumbią słyszę kilka pytań. "W twoim kraju mówi się po
polsku,
prawda?" - przytakuję. - "Więc gdzie się nauczyłeś się języka hiszpańskiego?"
- "W podróży i z książek".
Pytania stają się coraz mniej formalne, "Jak powiedzieć "buenos dias" po polsku?" - odpowiadam,
że "dzień dobry", pracownik próbuje
powtórzyć, a następnie z uśmiechem na twarzy wbija pieczątkę do
paszportu. "Witaj w Kolumbii!". Myśląc o kwitnącym przemycie
kolumbijskiej kokainy i prawie darmowej benzynie w Wenezueli, można powiedzieć,
że to przejście graniczne jest zupełnie niestrzeżone. Tylko
moja dobra wola sprawia,
że przekraczając granicę dopełniam formalności paszportowych.
|
|
Więcej…
|
Północne Andy
Mieszkaniec okolic Apartaderos
Mieszkaniec okolic Apartaderos
Trafiam do andyjskiej miejscowości Merida w południowo-zachodniej Wenezueli.
Obecnie panuje tutaj
temporada baja, czyli niski sezon. W praktyce oznacza to brak turystów.
Sprzyja to działaniu na własną rękę, ale jednak utrudnia podejmowanie większych
wyzwań. Aby wejść na większość z tutejszych szczytów potrzebna jest kilkuosobowa
grupa, w tym ktoś znający trasę. Merida to baza wypadowa i średniej wielkości miasto, dość rozległe za sprawą niskiej zabudowy. Życie koncentruje się
w obszarze pomiędzy ulicami Calle 20 a Cale 28.
|
|
Więcej…
|
Kuchnia wenezuelska
Arepa i perrico
Arepa i perrico
Przyglądam się jak wygląda wenezuelska kuchnia w praktyce. Mam to
szczęście, że ludzie, u których się zatrzymuję to entuzjaści i eksperci
tej dziedziny. Po dodatkowym uwzględnieniu kilku ulicznych doświadczeń
kulinarnych, chciałbym
przybliżyć
przykładowy jadłospis. Przedstawiam listę rzeczy, na które każdy
głodny lub spragniony podróżnik prędzej czy później trafi błądząc po Wenezueli.
|
|
Więcej…
|
Spojrzenie na Wenezuelę
School bus amerykańskiej produkcji
School bus amerykańskiej produkcji
Mały samolot linii karaibskich tuż po wystartowaniu szybko nabiera wysokości i wykonuje pełen, gwałtowny
zwrot na zadziwiająco małej przestrzeni. Po dwudziestu minutach lotu z
Trynidadu dostrzegam drobne, porozrzucane wysepki, zielone pagórki i wielkie, liczące dwa - trzy tysiące metrów szczyty
kontynentalnej Ameryki Południowej.
To dziewicze tereny północno-wschodniej Wenezueli.
|
|
Więcej…
|
Tobago, esencja Karaibów
Sklep spożywczy w Plymouth, Tobago
Sklep spożywczy w Plymouth, Tobago
Przylot do Tobago w moim przypadku okazał się niezwykle prosty. Po
pierwsze, nie
wierzyłem, że mój bagaż tak łatwo dotrze, mimo zawiłej trasy.
Tuż po wyjściu
z samolotu chwytam plecak. Chwilę później, oficer imigracyjny pyta "Czy masz bilet powrotny?",
odpowiadam "Oczywiście" i
słyszę "Welcome to Tobago". Lubię kraje, w których relacje
człowiek-urzędnik opierają się na zaufaniu. Jest godzina 16:30. Na lotnisku, uwaga, impreza w
pełni. Ludzie tańczą, piją
rum White Oak z colą i zimne piwo Carib. Wystrojone Tobagijki
rozmawiają przez telefon, układają
sobie włosy i podrygują w rytm muzyki.
|
|
Więcej…
|
Powrót z dalekiej północy
Kavringtinden (1289m), Lyngen Alps
Kavringtinden (1289m), Lyngsalpene
To już kolejna przygoda z
yellow busem, który dotarł na skraj Portugalii, spędził norweską zimę w
temperaturze -40°C, a tym razem dojechał kilkaset kilometrów na północ od koła podbiegunowego. Spędzam parę dni w
Tromsø ze znajomymi i poznając uroki miasta, określanego jako
"Paryż Północy", oczekuję przylotu Matiego, mojego towarzysza
podróży. Mamy do pokonania prawie 4000 kilometrów. Przypuszczam, że
jesteśmy dobrze na to przygotowani. Posiadamy potrzebny
sprzęt i zaopatrzenie, które pozwolą nam przetrwać kilka tygodni w warunkach,
jakie panują na dalekiej północy.
|
|
Więcej…
|
Into the wild
Krajobraz w zwierciadle Store Skålbrekkvatnet
Krajobraz w zwierciadle Store Skålbrekkvatnet
Znów wariacka przesiadka. Zostało mi parę dni na ogarnięcie zaległych spraw i przygotowanie
się do kolejnego wyjazdu, tym razem niemalże prosto z izraelskiej pustyni na daleką norweską
północ. Do pokonania około 3000 km, aby dojechać na północne wybrzeże
Skandynawii. Każda kolejna noc robi się coraz chłodniejsza,
dni stają się coraz dłuższe, przyroda coraz bardziej dzika, a ślady cywilizacji
bardziej znikome. Przemierzając Szwecję, na jeziorach pojawiają się kry, a
wkraczając do Finlandii, inne już jeziora w końcu całkowicie zamarzają. Zielona trawa
staje się coraz bardziej żółta, a z czasem pokryta śniegiem. Konie, krowy i
sarny już dawno zamieniły się w
renifery, łosie, lisy i zupełnie niewidoczne na majowym
śniegu, śnieżnobiałe króliki. Podróż na północ to podróż w czasie.
|
|
Więcej…
|
Oaza 101
Doskonała noc przy pełni księżyca na pustyni 101
Doskonała noc przy pełni księżyca na pustyni 101
Potworny skwar na południowym skraju Izraela. Kąpiel w Morzu Czerwonym to
ostatnia okazja na odrobinę orzeźwienia. Wyruszamy na północ w stronę Morza
Martwego. Widoczność przy pełni księżyca pozwala na pedałowanie po zmroku.
Kontynuujemy, a gdy spadają siły, znajdujemy przypadkowe miejsce na pustynny
nocleg. Następnego dnia, jeszcze o poranku, odnajdujemy oazę położoną dokładnie
na 101 kilometrze drogi przecinającej Izrael z południa na północ. Uzupełniając zapasy i wodę poznajemy Daniela, który sprzedaje mrożoną kawę i
lody. Widząc nas, czyli dwójkę przemęczonych rowerzystów zapytał tylko: "Chłopaki, jak
macie ochotę odpocząć to mamy w naszej oazie basen. Chodźcie, zaprowadzę was".
|
|
Więcej…
|
Synaj na rowerze
Ukryta zatoka, półwysep Synaj
Ukryta zatoka, półwysep Synaj
Tamar, dziewczyna spotkana na pustynnej oazie w Izraelu zmieniła nasze plany.
"Jordania jest jak Izrael dwadzieścia lat temu, pojedźcie na Synaj, a zobaczycie
coś zupełnie magicznego". Pamiętam dobrze ten błysk w oczach i usta mówiące
prawdę. Mija kilka dni i dojeżdżamy do Egiptu na naszych rowerach. Towarzyszy
nam krajobraz czysto pustynny. Wokół wysokie góry, które tworzą męczące podjazdy.
Na szczęście szybkie zjazdy zapewniają odrobinę ulgi. Popołudniowe słońce rzuca ciepłe, długie
cienie na tajemnicze skaliste wybrzeże Arabii
Saudyjskiej po drugiej stronie wąskiej Zatoki Aqaba.
|
|
Więcej…
|
|
|